"Żar leje się z nieba"

...czyli, jak nie zmarnować potencjału?

Kiedy piszę ten tekst, mamy czerwiec i żar leje się z nieba. Na poddaszu w pracowni rysunku, temperatury nie rozpieszczają. Wieczorami jednak, kiedy jest już chłodniej, pochylam się nad starym kałamarzykiem, który dostałem od dziadka i zanurzam stalówkę w tuszu, kreśląc miarowo kolejne linie. Właśnie kończę ostatnie autorskie ilustracje dla zespołu Praise the Sun.

KULT SOLARNY

Kiedy dobrze wytężę wzrok, w oddali widzę górę Ślęża – święte miejsce Słowian, którzy zamieszkiwali te terany przed wiekami. Nazywano ich Ślężanami, a następnie Ślązakami, od staropolskiego słowa „ślężny”, które oznaczało tyle, co dżdżysty. Nazwa wzięła się od klimatu, jaki panował na terenach, które sobie upodobali. Były to niegdyś mokradła-ziemie podmokłe, wilgotne i właśnie ślężne.

Ślęża była miejscem sakralnym i do dziś skrywa wiele tajemnic. Jedną z nich są ogromne kamienne kręgi, które opasają wzniesienie. Wały kultowe, wspinające się ku szczytowi góry, wykonane są z gabro – czarnej, niczym smoła, po rozłupaniu skały. Będąc na Ślęży czy pobliskiej Raduni, obrazy przywodzą na myśl prehistoryczne piktogramy i kamienne budowle z innych zakątków świata. Megalityczne formy, porozrzucane są po całym globie, od wysp na oceanach po skandynawskie krańce Ziemi. Często zadziwiają rozmachem i geniuszem ówczesnej inżynierii. Niektóre budowle były wycinane z twardego kamienia z niewiarygodną precyzją i posiadają takie gabaryty, że nie podniosłyby ich najnowocześniejsze dźwigi. Budowle inspirują i są owiane nutą tajemnicy. Najstarsza z nich datowana jest na 10 tys. lat p.n.e., była to świątynia kultu Syriusza – najjaśniejszej i jednej z najbliższych gwiazd południowego nieba.

MITOLOGIA I ANIMIZM

Skąd właściwie wzięły się te mity i wierzenia? Wydaje się, że głównie ze strachu i niewiedzy. Pamiętajmy, że ludy rdzenne nie zdążyły jeszcze zgłębić praw fizyki a ich życie było mocno uzależnione od kaprysów przyrody. To, co prawdopodobnie silnie wpływało na mentalność ludzi sprzed wielu tysięcy lat był animizm. Jest to pogląd, w którym nie stosuje się rozróżnienia między światem duchowym a materialnym. W takim świecie dusze należą również do roślin, kamieni, gór, rzek, oraz innych elementów środowiska naturalnego, jak choćby piorun, wiatr czy cień.

Mity i legendy uczyły pokory przed siłami natury. Cechy danych opowieści, porzekadeł czy wyobrażeń bóstw były uwarunkowane miejscem zamieszkania danych ludów. Mitologia Słowian obfituje w strachy, biesy, rusałki i strzygi, które często pod postacią pięknych kobiet tylko czekają, aby kogoś uwieść i utopić w mokradłach, zgubić w gęstym borze lub sparaliżować podczas pracy w polu. Grecy w tym samym czasie tworzyli mity, które były bardziej swawolne a bogowie urządzali sobie niekończącą się „telenowelę”, chociaż bywała również krwawa.

HELIO LATREIA – W SŁUŻBIE SOL

Helio latreia to inaczej służba bogom solarnym. Swaróg, Apollo, Mitra, Ra, Sol, bogowie rzymscy, greccy, sumeryjscy, babilońscy, słowiańscy czy nordyccy – lista jest pokaźna. Ostatnim znanym starożytnym kultem solarnym był SOL. Sol to w mitologii nordyckiej bogini słońca, dawczyni i niszczycielka życia. Z kolei rzymski Sol Invictus – słońce niezwyciężone, był kultem który łączył cechy greckiego Apollina i indoirańskiego Mitry. Bóstwa przedstawiane często były w słonecznych diademach, aureolach i złocistych rydwanach. Uosabiali światłość, prawo, sprawiedliwość i bezwzględność. W Babilonie bóstwa wyobrażano sobie z promieniami u ramion, a także z uskrzydlonymi dyskami.

PRAISE THE SUN! KLĘKAJCIE NIEDOWIARKI!

Zostawmy na ten moment historię. Spotkaliśmy się tu, na blogu, aby opowiedzieć wam o naszym ostatnim projekcie. Warszawski zespół Praise the Sun łączy w sobie potężne energetyczne uderzenie melodycznego metalu z damskim wokalem. To właśnie te kontrasty i ciekawa nazwa zespołu, zainspirowały mnie, aby stworzyć dla tej kapeli zupełnie nową szatę graficzną. Jeśli lubicie ciężką muzykę w klimatach starego Arch Enemy, In Flames czy Jinjer, to koniecznie posłuchajcie PTS. Zaczynamy!

Większość projektów zaczynam od stworzenia fundamentu, czyli pewnej narracji, opowieści. Odkurzam stare podręczniki do historii sztuki i szukam reliktów przeszłości. Szata graficzna musi być spójna, posiadać ukryty przekaz, filozofię i jednocześnie być estetyczna – piękna. Zespół składa się z czterech mężczyzn i jednej kobiety, a to już dobrze zarysowuje nam oś symetrii. Nazwa zespołu nasuwa od razu skojarzenia, o których pisałem w pierwszych akapitach. Przypominają się wieczory, kiedy to w liceum przygotowywałem się do egzaminów z historii sztuki, kopiując dziesiątki rysunków tryglifów czy metop i wykuwając na pamięć dziwne wyrazy, które do dziś pamiętam, typu „Hatszepsut”.  :D

Stawiam na świętą geometrię i złotą proporcję, w końcu temat jest antyczny. Wokalistka wcieli się w rolę bogini SOL. Justynka wykona makijaż i fryzurę a ja przygotuję stylizację z charakteryzacją. Będzie to bodypainting z malowaną i „postarzaną” złotą aureolą, farbowanymi elementami biżuterii, tkanin, dodatków i mosiężnych listew. Nawet przez chwilę zabawiliśmy się w „pirotechnikę” w studio. ;) Wszystko po to, aby dodać antycznego klimatu i splendoru!

Sesja zdjęciowa w naszym studio

Sol jest panią życia i śmierci, uosobieniem potęgi słońca i sił przyrody. Na jej skinienie wszystko może obrócić się w popiół. Słowem – nie ma żartów. Obrazy będą musiały zawierać ukryte przesłanie – życie, śmierć, górę i dół, ciemność i jasność – a więc dualizm, który inspirował twórców od wieków i nadal inspiruje. Na sam koniec wszystko uwieczniamy w formie fotografii konceptualnej, która będzie przypominać ilustrację, oraz zdjęć użytkowych z całym zespołem na planie.

wrocław studio foto stylizacja bogini złoto rynek promienie
wrocław portret fotografia złoto aureola sol sol invictus
wroclaw wrocław bodypainting body painting złoto fotografia plakatowa bogini słońca

RYSUNEK

Kolejnym krokiem będzie przygotowanie rysunków, okładki albumu, okładki do singla, logo, oraz materiałów medialnych. Zastąpienie starych materiałów, nowymi – które głębiej potraktują temat i otworzą furtkę dla kolejnych wizji w przyszłości. Zależy mi na tym, aby pokazać, jak nie zmarnować potencjału słów i dźwięków oraz ubrać wszystko w spójny plastyczny komunikat.

Zaczynam od ilustracji oraz stworzenia schematu geometrycznego. Linie, koła, odcinki, przekątne – wszystko musi się równoważyć i dążyć do maksymalnej harmonii. Jednocześnie wrysowywane w nie bryły muszą nieść czytelny komunikat – góra/dół, ciężko/lekko. Kontrasty będą nawiązywać do kontrastów muzycznych i wyczuwalnych nastrojów. Po ołówkowym delikatnym zarysie geometrycznym przychodzi pora na żmudne kropkowanie i liniowanie rysunku tuszem i stalówką. Zależy mi na rycinowym klimacie pracy. Rysunki następnie będą skanowane i przygotowywane cyfrowo, tak do druku, jak i do wyświetlania na monitorach.

rysunek wrocław okładka płyty metal rock ilustracja 4
rysunek wrocław słońce bogini plakat metal rock ilustracja 2
rysunek wrocław wezuwiusz pompeje wulkan plakat metal rock ilustracja 1

LAPIS LAZURI - GNIEW WEZUWIUSZA

Potęgi Sol mogli doświadczyć mieszkańcy starożytnych Pompejów. Na krótko przed śmiercią, zrozumieli że uśpiona czujność nie popłaca. Kiedy w 79 roku n.e. Sol wybudziła z uśpienia Wezuwiusza, rozgrzane do czerwoności chmury gazu zalały zbocza wulkanu.
Piękne i bogate niegdyś miasto, pokrył deszcz płonącego lazurytu – skały wulkanicznej, a słońce zasłonięte zostało pyłem na kilka dni. W mgnieniu oka docierały do miasta fale ciepła, a następnie piekielnego gorąca. Zdezorientowani ludzie uprażyli się w temperaturze 300 stopni Celsjusza, zastygając w paraliżu. Życie straciło dwa tysiące osób, przykryci zostali warstwą popiołu, spod którego odkryto ich dopiero po kilkunastu wiekach. Ilustracja singlowego utworu, symbolizuje ulotność i kruchość ludzkiego życia.

A oto singiel zatytułowany „Echoes od Pompeii”

Jedziemy dalej!

Wektorowe logo umożliwi wyświetlanie go i druk w dowolnym rozmiarze przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej jakości obrazu, co z pewnością przyda się na scenie. Materiały pozwalają na edycję i przetwarzanie ilustracji pod materiały promocyjne. Słowa klucze to: promień, okrąg, znicz, płomień, misa całopalna. Wokół tych słów, zbuduję sygnet dla zespołu. Grafika użytkowa rządzi się swoimi prawami, jednak najważniejsze jest stworzenie spójnej kreacji, która pozwoli widzom na „odkrywanie tajemnicy”. W typografii  zastosuję nawiązanie do tradycji i antycznego kroju pisma – rzymskiej Kapitały.  Solarne elementy graficzne ubogacą w przyszłości plakaty, koszulki czy wlepki.
Wrocław Branding Logo Projektowanie Graficzne

Plastycy często spotykają się z pytaniem, czy „w projekcie nie można by czegoś przesunąć wyżej/niżej/w prawo/w lewo?”. Odpowiedź brzmi: NIE! Kiedy stosujemy się do zasad mimetycznych, bazujemy na realizmie i dążeniu do harmonii. Pomaga nam w tym uważna obserwacja, geometria i lata praktyki w dziedzinie rysunku. Czasami drobna z pozoru ingerencja potrafi zepsuć „szkielet”, którego z pozoru „nie widać”. Jednak ten człowiek, który potrafi patrzeć świadomie, dostrzeże mankament, dokładnie tak samo, jak człowiek umuzykalniony od razu usłyszy fałsz nieczystego dźwięku. Oczywiście wrażliwości na dźwięk i obraz można się do pewnego stopnia nauczyć, ale jest to długa droga.

To taki paradoks, że w przyrodzie nie występuje idealna symetria, a jednocześnie najbardziej przyciąga uwagę to, co dąży do owej symetrii. Właśnie to podążanie i wyważenie brył, w myśl antycznych estetów, nazywamy ładem i pięknem.

Aby obraz był przyjemny wizualnie, należy szukać własnej kompozycji. Nie ma tutaj złotych rad – jednak, dążenie do wyważenia i hierarchii brył jest podstawą. Oddzielenie tematu od tła, wprowadzanie harmonii, stosowanie rytmu i waloru w plastyce, pozwolą dobrze zorganizować płaszczyznę. Uporządkowanie kompozycji nie jest niczym nowym, a korzeni można doszukiwać się właśnie w antyku, kiedy tworzono podwaliny dynamicznej symetrii oraz próbowano zrozumieć źródło piękna. Mistrzowie malarstwa i rzeźby często eksperymentowali z kompozycją. Stworzenie iluzji statyczności lub ruchu zależy w głównej mierze od zastosowanej zasady porządkowania brył. Może być to arabeska, zbieg okoliczności, ciągi łukowe czy złote podziały. Relacje krawędzi, jednoczenie elementów, tworzenie grup brył, które pozwolą w elegancki sposób ukryć toporną ciągłość linii – oto cały smak eksperymentu czy to w komponowaniu muzyki, czy plastyki.

wrocław sztuka wystawa proporcja art

wrocław wroclaw święta geometria sacred geometry rysowanie
kurs rysunku wrocław wroclaw rysunek tuszem
Podoba się Wam takie odświeżenie wizerunku kapeli? Nam bardzo!
W tym miejscu chcielibyśmy życzyć zespołowi Praise the Sun samych sukcesów i zdobywania najwyższych szczytów w metalowym światku, tym bardziej że ostatnimi czasy nasz kraj wysuwa się mocno na czoło europejskiego peletonu i jest nazywany „drugą Norwegią”. Trzymamy kciuki! A was moi drodzy zapraszamy do zapoznania się z twórczością zespołu oraz ich krążkiem zatytułowanym „The Proffer Of Light”, który niebawem ujrzy ŚWIATŁO dzienne!  \m|
Zapraszamy również do odwiedzenia naszych profili Facebook, gdzie już niebawem zamieścimy więcej materiałów dotyczących przygody z tym zespołem. [D.]

Zobacz więcej ↦ 'od kuchni'
Studio / Atelier

 


Chłopiec czy dziewczynka?

Ponoć większość ludzi nie słucha wykładów dłuższych niż pół godziny, takie ich nudzą. Z książek przerzucamy się na Facebooka, ponieważ scrollowanie jest łatwiejsze. Natomiast z Facebooka przesiadamy się na Instagrama, bo na nim nie trzeba właściwie niczego czytać.
Całe szczęście znajdujemy się tutaj w innym, bardziej kulturalnym towarzystwie i chcielibyśmy serdecznie zaprosić do przeczytania kilku słów na temat... a no właśnie…

"Chłopiec czy dziewczynka?"

Niegdyś mawiano, że podcinanie włosów w trakcie ciąży może skrócić żywot dziecka, wierzono bowiem, że włosy stanowią „linię życia” a więc końcówki włosów zawierają  w sobie najbardziej „aktualne” informacje o nim samym. Według ludowych przesądów, dziewczynka „kradnie” matce urodę, a kiedy odmawiamy przysługi przyszłej mamie, możemy liczyć się z zalęgnięciem myszy w naszej izbie – także, żartów nie ma.

Co na temat ciąży mówi nauka? Wraz z poczęciem zaczyna się obsada prawdziwego neurohormonalnego spektaklu. To fascynująca i tajemnicza podróż w świat różnic między naszymi płciami. To odmienności o podłożu genetycznym, strukturalnym, chemicznym, hormonalnym oraz  rozdział w samej formie przetwarzania danych. Na ogół mężczyzn uważa się za prostych, kobiety za skomplikowane, jednak badania z dziedzin od neurobiologii aż po biologię ewolucyjną, prezentują zupełnie odmienny, nieznany dotąd obraz. Bardzo ciekawie pisze o tym w swoich książkach „Mózg Kobiety” oraz „Mózg Mężczyzny”,  Pani dr Louann Brizendine.

"X i Y", małe zmiany a tak wielkie różnice.

Spośród 30 000 ludzkich genów bardzo niewiele różni się u obu płci. Jednak to te minimalne różnice wpływają na każdą, nawet najmniejszą komórkę naszego ciała, począwszy od nerwów, które odbierają przyjemność i ból, a skończywszy na neuronach przekazujących percepcję, myśli, uczucia i emocje. Każda komórka w organizmie jest zakodowana jako XX lub XY. Wystarczy, że maleńka porcyjka materiału genetycznego niesie X, a nie Y i voila!, będzie dziewczynka! Następnie, w ciągu 38 tygodni z maleńkiej grupy komórek, wyrasta organizm wyposażony w całą maszynerię niezbędną do przeżycia poza ciałem matki. Pierwsze 18 tygodni, to czas wykształcenia się wszystkich „płciowych” obwodów nerwowych. Aż do 8 tygodnia, mózg każdego dziecka ma wygląd „kobiecy” . Potężna dawka testosteronu, jaka zaczyna docierać do mózgu męskiego dziecka, począwszy od 8 tygodnia, całkowicie reorganizuje jego strukturę, zabijając komórki odpowiedzialne za komunikację, a pobudza do rozwoju neurony odpowiedzialne za agresję. Jeśli ta fala nie nadpłynie, trwa niezakłócony rozwój mózgu kobiecego. Strukturalne różnice w budowie mózgu stanowią o naszym biologicznym przeznaczeniu. Płeć tworzy filtr, przez który widzimy świat.

Ponoć mózg mężczyzny składa się z pudełek, tysięcy pudełek, które nie stykają się ze sobą a każde odpowiada za inną czynność, rzecz, wartość czy uczucie. W centrum znajduje się najważniejsze, tzw. „pudełko nicości”, do którego wchodzą w swoich myślach, kiedy tylko nadarza się taka okazja.
Mózg kobiety natomiast, to plątanina 8-mio pasmowej autostrady, gdzie „wszystko” jest połączone z „wszystkim” i gdzie „wszystko” odnosi się do „wszystkiego”. To prawdziwy Węzeł Gordyjski zasilany magiczną energią, która nosi nazwę „emocja”.

Jeśli nasze środowisko i kultura silniej ukierunkowują pewne predyspozycje, będziemy tym samym bardziej „męscy” lub bardziej „kobiece”. Jednak zanim nasze wychowanie dojdzie do skutku, już wcześniej, jeszcze w życiu płodowym jesteśmy ukształtowani w konkretnym kierunku. Zanim nasz mały chłopiec wkroczy w wiek męski, jego mózg na długo przed tym czasem będzie się „zastanawiał” nad prastarym pytaniem: „Czego właściwie chcą kobiety?”. I tak naprawdę doskonale to wie, wie to również „biologia” i oczywiście same kobiety, chociaż jego biochemiczny komputer pokładowy będzie robić wszystko, aby zachowania kobiece go nie interesowały, aby ich nie naśladować  i nawet nie próbować w nie się wczuwać. Natura jest brutalna i precyzyjna. Mężczyźni muszą być odważni, silni i niezależni. Powinni ryzykować oraz wychowywać się pod presją nakazującą im tłumić lęk i ból.

To co nas określa płciowo to głównie hormony oraz tak zwane ośrodki mózgowe. Wymienimy tutaj najważniejsze z nich. Dla kobiet niezwykle istotnym jest Ośrodek ACCanterior cingulate cortex czyli ośrodek niesprecyzowanych lęków i zmartwień, który podejmuje decyzje i jest odpowiedzialny za wszelką analizę. Kolejnym jest Przysadka mózgowa, włącza ona „mózg mamy”. Najistotniejsze dla kobiet hormony to: Estrogen, który daje dobre samopoczucie, poczucie bycia władczą i uwodzicielską. Progesteron, odpowiadający za ukojenie i uspokojenie zszarganych nerwów. Oksytocyna, czyli hormon dobrostanu, oksytocyna jest „czuła i troskliwa”. Odpowiedzialna jest za pomaganie innym. Kolejnym jest Kortyzol, inaczej hormon stresu, wywołujący wrażliwość emocjonalną i fizyczną. Allopregnenolon z kolei, neutralizuje objawy napięcia przedmiesiączkowego, jednak kiedy działanie hormonu znika kobieta staje się zrzędliwa i opryskliwa. Dla mężczyzn natomiast ważne są: Ośrodek TPJ, inaczej ośrodek empatii poznawczej, który zarządza systemem maksymalnie szybkiego rozwiązywania problemów, bazujących na perspektywie innego człowieka. Ośrodek DPN, odpowiedzialny za obronę własnego terytorium i wrażliwość na zagrożenia (instynkt). Następnym jest Jądro migdałowate – jest systemem alarmowym, który aktywuje do walki. Najważniejsze hormony to: Testosteron, jest on królem hormonów, daje pewność siebie i odwagę, jest jednak bardzo agresywny. Wzopresyna, to „rycerz”, chroniący własne podwórko, partnerkę i dzieci - hormon monogamii. Kluczową substancją odpowiadającą za powstanie męskiej płci jest Hormon Antymüllerowski MIS – tak zwany „Defeminizator”, który bezlitośnie obdziera mężczyznę z wszystkich kobiecych cech. Kiedy mężczyzna słyszy „uspokój się chłopie”, uruchamia się Oksytocyna, odpowiadająca za romantyczną miłość i osłabienie działania hormonów stresu. Zachowania ojcowskie i tak zwaną „współciężarność” aktywizuje Prolaktyna.

Kobiety i mężczyźni do tych samych działań wykorzystują inne obszary mózgowe. W obrazie mikroskopowym lub fRMI  różnice są bardzo uwidocznione. Odmiennie odczuwamy stres, konflikt, wspomnienia. Fragmenty mózgu jak hipokamp czy jądra migdałowate, różnią się wielkością i funkcją. Kobiety i mężczyźni inaczej widzą, słyszą i interpretują odczucia innych ludzi. U kobiet zmiany w biochemii mózgu są na porządku dziennym, rozpoczynają się w 3 miesiącu życia i nie ustają aż do menopauzy. Neurologiczna rzeczywistość kobiet jest dużo mniej stała niż mężczyzny.

Męski mózg można by w takim kontekście porównać do górskiego szczytu, przez tysiąclecia trwającego, pomimo postępujących i cofających się lodowców, zmian klimatycznych i ruchów tektonicznych. Mózg kobiety jest jak sama pogoda – wciąż zmienna i nieprzewidywalna.

To hormony zadecydują czy pomogą być czułą i troskliwą, prospołeczną albo uwodzicielską.
To mózg kształtuje to co widzimy, słyszymy, smakujemy. Nerwy biegną od organów wprost do mózgu i tu zachodzi proces interpretacji. To ten narząd decyduje o tym, jak postrzegamy świat, czy ktoś jest wg nas „dobry” czy „zły” i czy któregoś dnia dobrze się czujemy, zależy od tego jakie substancje chemiczne bezpośrednio działają na nasz „bio-komputer”.

Jedną z pierwszych rzeczy, do jakich kobiecy mózg zmusza noworodka, jest uważne studiowanie ludzkich twarzy. Jeszcze do niedawna uczono, że wszystkie dzieci mają wrodzoną potrzebę patrzenia na matkę i jest to kluczowy element powstawania więzi między rodzicem a dzieckiem. Dziś już wiemy, że jest to nieprawda. Dziewczynki przyglądają się uważnie każdemu, kto znajduje się w polu widzenia. Pogłębiająca się więź matki i córki daje sporo radości, synowie jednak zachowują się dokładnie na odwrót. Wpatrują się dosłownie we wszystko – w pojazdy, lampy, klamki – tylko nie w twarze. Kontakt wzrokowy jest ostatnią rzeczą jaka interesuje młodych mężczyzn. Już w chwili narodzin, dziewczynki dysponują większym potencjałem rozwoju tych umiejętności niż chłopcy. One bowiem w życiu płodowym nie otrzymują dawki testosteronu, który kurczy obszary odpowiedzialne za zainteresowanie emocjonalną ekspresją. Małe dziewczynki nie tolerują twarzy bez wyrazu, mina nie wyrażająca żadnych emocji jest dla nich sygnałem, że coś jest nie tak, że zrobiły coś źle.  W tym kontekście łatwo wyobrazić sobie jak silnie negatywny wpływ na rozwijające się poczucie siebie u dziewczynki może mieć nieożywiona emocjami twarz matki, kobiety z depresją, bądź osoby która ma ostrzykiwaną twarz botoksem. Nawet tak pozornie błahe przyczyny, mogą w późniejszym życiu skutkować poważnymi zaburzeniami. Dziewczynka zwraca się ku twarzom wyrażającym gesty sympatii. Dobrze rozwinięte obwody odpowiedzialne za odczytywanie emocjonalnego znaczenia tonu głosu i wyrazu twarzy, sprawiają, że dziewczynki dość wcześnie zdają sobie sprawę ze znaczenia aprobaty społecznej i dużo bardziej potrzebują akceptacji i atencji. Młoda „kobieta” już w pieluchach jest bombardowana ogromną ilością estrogenu, który przystosowuje mózg do przyszłych celów rozrodczych, to dlatego jest tak bardzo rozwinięta emocjonalnie.

A jak wygląda to u naszych młodych „mężczyzn”?
Chłopcy rzadziej spoglądają na mamy. Częściej eksplorują przestrzeń, dotykają zakazanego obiektu i nie interesują ich zakazy.  Podobnie jak nietoperze słyszą dźwięki których nie odbierają ludzie, tak dziewczynki zdolne są odbierać zmiany intonacji niezauważalne dla chłopców. Kiedy dziewczynki osiągną pierwszy rok ich oprzyrządowanie pozwoli odczytać smutek na twarzy, spojrzeć w oczy i pogłaskać po twarzy. Doskonale wiedzą co robią, w przyszłości będą dbały o harmonię i aurę ogniska domowego.  W tym samym czasie chłopcy są zajęci przekraczaniem barier fizycznych, testowaniem sił wytwórczych. Zamiłowanie do konkurencji pozwoli kiedyś budować cywilizację, tworzyć wynalazki i dobra materialne.
Dziś już nie dziwi, że dziewczynka spośród zabawek „unisex” wybiera czerwony wóz strażacki (zamiast lalki), przytula do siebie, opatulone w kocyk auto, mówiąc przy tym „nie martw się ciężaróweczko, wszystko będzie dobrze”, a chłopiec wymachując lalką (mieczem) naciera na swoich wrogów (kumpli z piaskownicy). Na mózg mężczyzny najwcześniejszy i najtrwalszy wpływ wywiera testosteron, wazopresyna i hormon zwany MIS (antymüllerowski). Wpływ hormonów na zachowania i odczucia jest ogromny, mężczyźni używają innych obwodów do przetwarzania danych przestrzennych i rozwiązywania problemów emocjonalnych. Dodatkowo ich obwody mózgowe i układ nerwowy są połączone z mięśniami, stąd posiadają lepszą pamięć ruchową i sprawność siłową. Mężczyźni większą wagę przywiązują do organizacji pracy, do hierarchii oraz zasad. Posiadają również większe procesory w najprymitywniejszym obszarze mózgu rejestrującym lęki i wyzwalającym obronną agresję – w jądrze migdałowatym. To właśnie dlatego będą walczyć na śmierć i życie w obronie życia najbliższych, swoich ideałów czy zasad. Ponadto gdy ma do czynienia z poważnym problemem u jego ukochanej osoby, w jego mózgu natychmiast uaktywnia się obszar odpowiedzialny za rozwiązywanie problemów i poprawę sytuacji. Chłopcy są zaprogramowani, by się poruszać, wprawiać rzeczy w ruch i patrzeć jak się ruszają. Geny, które się uaktywniają, wzbudzają potrzebę śledzenia i pogoni za ruchomymi obiektami, trafiania w cel, sprawdzania własnych sił i zabawy w walkę z wrogami.

Agresja jest dla mężczyzny niemal najważniejszym elementem jego psychicznej konstrukcji. Bez niej, nie jest w stanie rywalizować, bronić słabszych przed silniejszymi, być bohaterem który odpiera atak, bądź bezdusznym najeźdźcą. Etos rycerza jest skorelowany z męskimi predyspozycjami biologicznymi, zawiera on cechy łagodne i agresywne jednocześnie.  Użycie ich zależy od kontekstu, dodatkowo badania potwierdzają, że zanik elementów agresji w życiu mężczyzn, uniemożliwia powstanie uczuć i wartości wyższych jak braterstwo, przyjaźń, miłość czy honor. Chłopcy odwracają wzrok od twarzy i przerywają kontakt wzrokowy znacznie częściej niż dziewczynki, interesują ich geometria, kształty, krawędzie, kąty, bryły i kompozycja oraz oczywiście ruch. Badacze odkryli, że już przed ukończeniem siódmego miesiąca życia chłopiec potrafi rozpoznać po wyrazie twarzy matki, kiedy jest zła albo zaniepokojona. Jednak gdy przekroczy wiek 12 miesięcy, ma już zaprogramowaną odporność, dzięki której z łatwością może ignorować jej wyraz twarzy. W wypadku dziewcząt, jak wspominaliśmy wyżej, jest całkowicie na odwrót. Drobny grymas matki, potrafi skutecznie powstrzymać córkę. Zakazany owoc przyciąga chłopców jak magnes i daje większą satysfakcję z osiągnięcia celu, nawet mimo ryzyka kary i cierpienia.  Badania wykazują, że chłopcy spędzają 65% czasu na grach opartych na współzawodnictwie, zaś dziewczynki zaledwie 35%. Ponadto gdy dziewczynki się bawią, zamieniają się rolami 20-krotnie częściej niż chłopcy. Młodzi mężczyźni są w stanie dłużej pracować w samotności, ograniczać swoje popędy aby osiągnąć cel, kiedy dziewczynki bardzo szybko zniechęcają się kiedy tuż obok nie ma innych dzieci. Chłopięce zabawki odzwierciedlają preferencje do używania dużych grup mięśni podczas zabawy. Związana z tym skłonność do działania uzewnętrznia się nawet na lekcjach plastyki. Niemal wszystkie rysunki przedstawiają sceny akcji, dynamiczny ruch z użyciem tylko kilku kolorów.  Dla młodego męskiego umysłu okrzyk zwycięstwa jest wszystkim. Nawet w konwencjonalnych grach komputerowych, gdy chłopiec w rzeczywistości się nie porusza, jego mózg wysyła sygnały poprzez neurony do mięśni jego ciała. Gdybyśmy mieli obserwować ciało i mózg za pomocą kamery do funkcjonalnego magnetycznego rezonansu jądrowego (fMRI), kiedy chłopiec gra w grę, zauważylibyśmy, że za każdym razem gdy postać w grze podskakuje, mózg dziecka pobudza neurony kontrolujące mięśnie, których on sam użyłby do skoku. Naśladowałby ruchy, które widzi, nawet gdyby w rzeczywistości sam nie skakał. Chłopcy reagują w bardziej fizyczny sposób na swoje otoczenie niż dziewczęta. Ich mięśnie kurczą się praktycznie w reakcji na wszystko, co widzą i co się wokół nich dzieje. A ta różnica może oznaczać, że chłopcy częściej wykorzystują swoje mięśnie i układ nerwowy podczas myślenia lub ekspresji. Na przykład, gdy chłopiec po raz pierwszy uczy się czytać słowo „biec”, jego mózg wysyła sygnały do mięśni nóg, wywołując ich skurcz. Naukowcy nazywają ten proces poznaniem ucieleśnionym (embodied cognition), ponieważ mięśnie i części ciała pozostaną połączone ze znaczeniem słowa. W wieku pięciu lat chłopcy używają innych obszarów mózgu niż dziewczęta, by w wyobraźni obracać obiekty w przestrzeni. Używają oni obu stron obszaru mózgu w płacie ciemieniowym. Aby wykonać to zadanie, dziewczęta używały tylko jednej strony. I choć ten fakt sam w sobie jest odkrywczy, najbardziej intryguje to, że obszar odpowiedzialny za ruch w wyobraźni u chłopców jest nieustannie czynny. Pracuje cały czas „na autopilocie”. Natomiast w mózgu kobiety ten rejon jest wyłączonym „w trybie oczekiwania” i włącza się tylko wówczas, gdy jest potrzebny. Dla mężczyzny każda sekunda zwłoki, to przegrana w czasie polowania, walki czy wytwarzania dóbr. To niewiarygodne jak skomplikowane procesy chemiczne mają wpływ na życie płodowe i wczesną młodość, a przecież to dopiero początek naszej wędrówki życia! Ciekawostką jest, że u przyszłych ojców, mózg ulega zmianom w miarę rozwoju ciąży jego partnerki. Związki chemiczne związane z ciążą przenoszone drogą powietrzną (feromony), wydzielane przez skórę i gruczoły przyszłych matek wpływają na hormony ojców, którzy nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Feromony ojca wędrują przez powietrze i wnikają do nosa matki, nasilając u niej produkcję prolaktyny. Mózg mamy pobudza mózg taty, a mózg taty wspomaga mózg mamy. Hormony sprawiają, że mężczyzna w naturalny sposób uczy się ojcowskich reakcji, a jego słuch staje się czuły na płacz dziecka, tego konkretnego dziecka.

Przez długie lata sądzono, że coś co jest wyróżnikiem naszego gatunku, to właśnie płeć kształtowana przez kulturę. Za kobiecość czy męskość danego mózgu miała odpowiadać kultura, czyli to czy rodzice wychowują kogoś na chłopca czy dziewczynkę. Dziś już wiemy, że jest to nieprawda, już w życiu płodowym jesteśmy określeni. Jednak otaczający nas świat, emocje, zdarzenia mają ogromny wpływ na poprawne lub zaburzone funkcjonowanie pewnych obwodów. „Środowisko tworzone przez system nerwowy” w ciągu 2 pierwszych lat, staje się ważnym czynnikiem postrzegania przez całe późniejsze życie. Wdrukowanie wiążące się z wczesnodziecięcym okresem może wpływać nawet na kolejne pokolenia. Zestresowane matki są mniej opiekuńcze, a małe dziewczynki przejmują matczyne zdenerwowanie i nie jest to żaden proces świadomego uczenia się; to raczej zjawisko zachodzące na poziomie komórkowym i neurologicznym. Będąc dziewczyną, jesteś niejako zaprogramowana do utrzymania społecznej harmonii, łagodzenia sporów, odczytywania potrzeb dzięki samej intonacji, czy wyrazu twarzy. Zatem geny i hormony to pierwsza zasada organizacyjna mózgu, ale środowisko i interakcje z innymi ludźmi, słowa, gesty, dotyk- są również bardzo istotne.

To co najbardziej zadziwia, to fakt, że jesteśmy obdarowani wszelkimi narzędziami fizycznymi i psychicznymi, które pozwalają nam przetrwać w świecie. Zostaliśmy niemal z zegarmistrzowską precyzją „zaprojektowani” aby jako odmienne płcie współistnieć, współpracować i uzupełniać się a następnie przekazać następnym pokoleniom „matrycę” biologiczną oraz kulturową.

W Sanaa Studio chcieliśmy, dzięki fotografii pokazać ten wyjątkowy czas. Przed nami pojawiło się zadanie, jak ująć w niebanalny sposób, czystość, niewinność i miłość bijącą ze spojrzeń? Czy sesje ciążowe lub noworodkowe muszą kojarzyć się z kiczem i tandetą? Oczywiście, że nie, jeśli tylko nie pozwolimy aby kwestie subtelne i osobiste sprowadzać do "plastikowych trendów". Atmosfera, przemyślana kompozycja i autentyczne emocje – to czynniki, które pomogą uchwycić tę chwilę. Nasza modelka jest nadal piękna i nawet wiemy dlaczego. To będzie chłopiec! (a oni jak wiadomo urody nie kradną) ;) Podczas sesji staraliśmy się uchwycić miłosną aurę i niczego nie odmawiać przyszłej matce, ponieważ nie chcielibyśmy mieć myszy w studio ;)

Teraz, kiedy już przebrnęliśmy przez te kilometry tekstu, zapraszamy do obejrzenia kilku fotografii, które dla Was przygotowaliśmy.
…i coś tematycznego dla ucha ;) [D.]






O grafice warsztatowej słów kilka

Kultura karmi się autentyzmem. Starożytni Grecy mawiali, że „sztuka nie jest popularna”.

Kiedy mój pradziadek budował Hutę Stalowa Wola, z pewnością nie domyślał się, że jego prawnuk będzie nią aż tak pochłonięty. Dobrze pamiętam jedne z pierwszych szkolnych zajęć na plastyce, kiedy byłem jeszcze młodym chłopcem. Za zadanie mieliśmy narysować herb miasta, składał się on z dwóch dymiących kominów wrysowanych w zębate koło. Wspominam zimowe wczesne poranki, kiedy wspólnie z rodziną budziliśmy się, rodzice do pracy a dzieci do szkoły. Lubiłem przystawiać twarz do zimnej szyby okna i obserwować widok za nim. Granatowe i chłodno-niebieskie kolory budzącego się dnia, osiedle spowite śniegiem i ciągnące się sznury robotników jadących na swoich rowerach. Sunęli w kierunku tunelu w bloku z wielkiej płyty, tuż za nim wiadukt prowadzący do huty, kiedyś o niej mawiano „matka-huta”.

Przechadzając się nocą przez przemysłowe miasto, widzi i czuje się więcej. Modernistyczne budynki z lat trzydziestych toną w ciepłych kolorach świateł latarni. Rytmicznie powtarzające się bryły, pergole przedwojennych willi, ich surowość i minimalizm pozwalają przenieść się w rzeczywistość nie z tej epoki. Miasto uśpione jest tylko pozornie. W oddali elektrownia wypuszcza dym, a czerwone „ślepia” kominów zabarwiają krwiście kłęby. Huta pracuje bez wytchnienia, słychać natarczywe dźwięki osiedlowych rozdzielni sieciowych. Uliczne transformatory, słupy wysokiego napięcia, wszystko to komponuje specyficzną atmosferę niepokoju. Miarowe metaliczne uderzenia młotów kuziennych, syki odlewanej stali, trzaski elektrycznych pieców łukowych, zlewają się w całość.

Dźwięki słyszane z oddali tworzą wrażenie unoszącej się nad miastem mrocznej symfonii i wszechobecnej surowej machiny.

Jestem grafikiem warsztatowym, a dokładnie akwaforcistą. Grafika artystyczna to starodawna technika polegająca na powielaniu rysunku na papierze lub tkaninie z uprzednio przygotowanej matrycy (płyty metalowej, klocka drzeworytniczego i in.). Techniki metalowe – akwaforta/akwatinta, miedzioryt to inaczej wklęsłodruki i należą do najbardziej skomplikowanych i pracochłonnych.

Grafiki wykonuje się na rytowanej bądź wytrawianej metalowej płycie. W obrębie wytrawiania wyróżniamy następujące podkategorie ze względu na sposób opracowania matrycy: akwafortę, służącą do tworzenia rysunków linearnych oraz akwatintę, czyli wytrawianie roztworem trawiącym, dającym możliwość uzyskania półtonów na odbitkach. Wklęsłodruk stanowi odwrotność druku wypukłego, jak linoryt, drzeworyt. Farba drukarska wypełnia wyryte rowki matrycy, zamiast pokrywać jej wypukłe elementy. Następnie pod dociskiem prasy, farba wydostaje się z zagłębień i przenosi się na lekko zwilżony papier, tworząc nieznaczne wypukłości. Powstała rycina odznacza się niemal rzeźbiarską fakturą i stanowi to ich najbardziej pożądaną cechę. Innym znamiennym wyróżnikiem tej techniki jest wytłoczony w papierze ślad po kontakcie z matrycą, nazywany „odciskiem płyty”. Dodatkowym smaczkiem owej techniki jest jej poziom trudności. Nawet najmniejszy błąd w procesie wytrawiania, pomyłka o kilka sekund podczas „kąpieli chemicznej” czy zruszenie delikatnej struktury pyłu kalafoniowego, oznacza nieraz utratę wielotygodniowej pracy.

Jednak jest w tej technice coś urzekającego, magicznego. To właśnie proces i styczność z wiekowym rzemiosłem jaki niestety coraz częściej jest wypierany przez sztuczny i coraz powszechniejszy „cyfrowy świat”. Ta technika, to swoisty relikt dawnych czasów, kiedy to ład i porządek określał rzeczy piękne.

Kultura jest albo wysoka albo masowa. Tertium non datur.

Kultura masowa- inaczej popkultura, jak większość słów opisujących naszą cywilizację wzięła swój początek z języka łacińskiego. Populus to inaczej lud, tłum. Charakterystyczny typ kultury, powszechnie dostępny, lubiany przez szerokie masy, rzesze ludzi. Kultura popularna oznacza więc zasadniczo tyle co egalitarna sztuka.

A czym była sztuka? (łac. ars, grec. techne) w starożytności i średniowieczu oznaczały tyle, co umiejętność i znajomość ścisłych reguł i postępowania z nimi, inaczej rzemiosło.

Sztuki piękne, rozumiane były jako poszukiwanie harmonii i porządku, oczywiście wedle tych reguł. Dzisiaj pojęcie sztuki mocno się zdewaluowało, straciło swój elitarny charakter. Estetyzacja wyszła daleko poza świat sztuki i dla niej samej nie jest już czymś wyróżniającym a nawet niezbędnym. W ciągu całej swej długiej historii pojęcie sztuki posiadało precyzyjnie wytyczone granice, dziś te granice się zacierają. W dobie popkultury, w dużej mierze zawłaszczona przez przemysł rozrywkowy- sztuka stała się kolejną gałęzią przemysłu. Straciła swoją wyjątkowość i niezależność a co najsmutniejsze, służy nieraz jako narzędzie polityki i ideologii.

„Dawniej eksperymentowano w sztuce. Dziś eksperymenty mają być sztuką” E. Waugh.

Wróćmy jednak do czasów zamierzchłych. Niegdyś słowo kultura oznaczało tyle co uprawa, przetwarzanie rzeczywistości. Cyceron poprzedził je słowem animi kultura, czyli uprawa duszy, służąca uszlachetnieniu, podniesienia człowieka go do wyższego poziomu wyrafinowania. Culturato nic innego jak poprawa i ulepszenie tego co naturalne przy jednoczesnym tworzeniu teorii i idei.
Ten dorobek nie istnieje bez kilku części składowych, są to: wartościowanie, praca oraz wola.

Człowiek kulturalny to taki, który dorobek naszych przodków (który uznali za wartościowy, aby przekazać go potomnym), poznał, zrozumiał, przyswoił a następnie wniósł do niego swoje własne elementy.

Aby zasłużyć na miano „człowieka kultury” jak pisał profesor Stefan Srebrny, „nie wystarcza przystosowanie do warunków kultury zewnętrznej, nie wystarcza nabycie pewnych określonych cech związanych z nowoczesnymi warunkami życia. Nie dość stać na pewnym poziomie umiejętności korzystania z utworów kultury zewnętrznej i techniki, pod względem ogłady w stosunkach z ludźmi, pod względem pewnego wykwintu w upodobaniach […] Kulturalnym będzie ten tylko, kto całe współczesne sobie życie, którego jest cząstką, potrafi zrozumieć i odczuć jako całość, jako organizm”.

Profesor Srebrny zaznaczał, że kto wymawia słowo kultura, nie wyobrażając sobie przy tym nic poza udogodnieniami życia codziennego, ten do ludzi kulturalnych zaliczać się nie może. Człowiek, który uznaje jedynie to co można doraźnie w ten lub inny sposób skonsumować, nie troszczący się o żadne prawdy, jeśli dziś nie można mieć z nich żadnego pożytku, jest człowiekiem naturalnym, a więc dzikim. „Tylko współdziałanie tych dwóch sił: postępu i tradycji, tworzy kulturę”.

Aby być spełnionym i szczęśliwym człowiekiem, potrzebujemy spełniać nasze potrzeby. Posiadamy przecież potrzeby fizyczne, duchowe, społeczne i intelektualne. Twórczość artystyczna, jest jedną z takich potrzeb, która odróżnia świat nas- ludzi od świata zwierząt. Jest to chęć wyrażenia, symbolu, monumentu, dzieła. Znak życia, pasji i myśli, już od pradziejów, który nierozerwalnie łączy to co było z tym co dopiero nadejdzie. Pamiętajmy o tym ilekroć będziemy tworzyć z potrzeby serca nasze przyszłe dzieła.

Kiedy trawię kwasem azotowym, misternie wyryte blachy, łączę się niewidzialną nicią z sumą wspomnień, wiedzy i historii moich przodków i mistrzów.
W głowie zaczyna na powrót grać niespokojna muzyka i kolejny raz przygotowuję się do zapisków tego nietypowy graficznego pamiętnika.
Kiedy jako nastolatek usłyszałem pierwszy raz zimną falę, moje serce zaczęło szybciej bić, a obrazy z dzieciństwa na nowo stanęły przed oczami.
Zapraszam do mojego świata grafiki.

Dawid Biernat

Siekiera
„Nowa Aleksandria”

Kiedy stoję, patrzę w okno, krótka chwila
Idą ludzie tam za bramą jeszcze senni
Na ulicy mały płomień porzucony
Nasze domy pośród nocy
Nasze domy obok fabryk

 

 

 


Rysunek szlifuje charakter

Antyczni mistrzowie uważali, że artysta jest, jak pszczoła zbierająca nektar z różnych kwiatów i przetwarzająca go na własny, niepowtarzalny miód. Zanim jednak zaczniemy produkować miód czeka nas trudna droga. Pamiętajmy o tym, że jedynie trud nas hartuje. Sztuka i zdolność abstrakcyjnego myślenia jest czymś co odróżnia świat człowieka od świata zwierząt. Człowiek posiada niezwykłą potrzebę dzielenia się symbolem, wizją i dziełem ze światem. Sanaa Studio to pracownia, w której prowadzimy lekcje rysunku dla dzieci, młodzieży oraz dla osób starszych. Rysunek, to nie tylko ćwiczenie uwagi, ale też doskonała forma relaksu.

Klucz do dobrego rysunku tkwi w tym, aby nauczyć się dostrzegać, zamiast patrzeć. Kiedy posiądziemy już tą umiejętność, zrozumiemy czym jest piękno i harmonia. Kompozycja, walor i proporcje - to wszystko przyjdzie z czasem o ile będziemy zawzięci. Rysunek (szczególnie w młodym wieku) wyrabia charakter. Dobrze pamiętam moje pierwsze próby rysunku w dzieciństwie i złość na samego siebie, kiedy nie potrafiłem tak dobrze narysować dinozaura, jak był on narysowany w czasopiśmie dla młodzieży (tak tak, tym z dołączanymi elementami świecącego w nocy szkieletu tyranozaura). Zaciskałem wtedy pięści i zaczynałem od nowa i znów od nowa… Nie oszukujmy się, nasze pierwsze prace to bohomazy wyciągnięte niczym z Galerii Sztuki Nowoczesnej. Jednak nadchodzi w końcu moment, kiedy zaczynamy dostrzegać błędy w swoich dziełach. To jest bardzo istotny czas! Nasze błędy uświadamiają nam zaburzenia widzenia, wtedy właśnie zaczynamy dostrzegać! Uświadamiamy sobie, że wszystko jest matematyką, proporcją, linią, odcinkiem i bryłą. Bryły współgrają ze sobą, odnoszą się do siebie. Zaczynamy widzieć świat zależności, odniesień, proporcji, natężeń, ciężarów i walorów.
Kiedy nauczymy się przezwyciężać zniechęcenie i porażki, możemy wzrastać, dostrzegać więcej i w końcu poznać smak satysfakcji. Twórczość wyższa i kontakt z pięknem ma ogromny wpływ na nasz rozwój w przyszłości i radzenie sobie z przeciwnościami losu.

Zapraszamy wszystkich do skorzystania z indywidualnych lekcji rysunku. Zachęcam przyszłych studentów, którzy szlifują swój warsztat pod kątem egzaminów na uczelnie wyższe, dzieci a także osoby starsze, które chcą spróbować swoich sił w sztukach pięknych. Pamiętajcie, każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku…


S/Z - tajemniczy duet

Tym razem chcielibyśmy zaprosić was na muzyczną podróż. Kiedy Michał pierwszy raz zaprezentował nami swój utwór, uznaliśmy, że taka muzyka aż prosi się o odpowiednie opakowanie i szatę graficzną.
Naszym zadaniem było stworzenie wizerunkowego wspólnego mianownika z emocji i wrażeń, które powstają w czasie odsłuchu. Muzyczna interpretacja utworu Sheryl Crow „Tomorrow never dies” przenosi nas w świat tajemnicy i intrygi. Aksamitny głos Ewy Szlempo – Kruszyńskiej w połączeniu z hipnotyzująco-niepokojącymi dźwiękami Michała Ziółkowskiego tworzą ciekawe zestawienie. Momentami surowa, industrialna wręcz elektronika kontrastuje z subtelnym wokalem. Kobieta i mężczyzna, post art dekowski, minimalistyczny klimat w zestawieniu z odrapaną i brudną literą. Taki komunikat kryje za sobą ta oprawa. Zajęliśmy się wieczorowym makijażem i stylizacją muzyków, wykonaliśmy zdjęcia i następnie ubraliśmy je w elegancką szatę graficzną. Wiemy z pewnych źródeł, że Michał i Ewa, pracują nad kolejnymi utworami, ale póki co cichoS/Zzzzza.

Tymczasem rozsiądźcie się wygodnie i załóżcie dobre słuchawki.

https://www.youtube.com/watch?v=pRi49Q1YC0o


"Synu, po co ci ten tatuaż?"

Ludzie od niepamiętnych czasów dokładali starań aby ich wygląd był formą wyrazu. To jak się prezentowano mogło budzić wiele uczuć, od podziwu aż po lęk. Na przestrzeni dziejów podkreślano swoje walory makijażem, strojem lub tatuażem. Uwydatniano w ten sposób atrakcyjność, wybitne zasługi, status społeczny czy przynależność grupową. Dziedzictwo kulturowe człowieka dostarcza nam niesłychanie ciekawych informacji. Tatuaż w zależności od czasu i miejsca mógł nieść ze sobą zupełnie inny sens i cel. Samo słowo tatuaż wywodzi się z języka polinezyjskiego. Tradycyjne tongijskie słowo „tatatau” które ostatecznie oznaczało znak, symbol. Swój źródłosłów bierze od dwóch wyrazów. „Ta”- czyli uderzanie, stukanie oraz „tatau” –rytmiczne, podobne, wielokrotne.

To wyraz dźwiękonaśladowczy od charakterystycznego „tat-tat” -dźwięku uderzania o siebie drewnianych pałeczek z przymocowanym ostrzem, jak to miało miejsce w starożytnych formach tatuażu.
Tatuowanie polegało na wprowadzaniu w skórę pigmentów naturalnych, glinek mineralnych czy węgla, za pomocą ostrego narzędzia. Na Tahiti tatuaże etniczne wykonywano, nakłuwając skórę „grzebieniem” z igłami, wyrzeźbionym z kości, muszli bądź zębów rekina. Słowianie natomiast tatuowali się glinianymi pintaderami – rodzajem stempli. Barwnik pod skórę wprowadzano również igłami metalowymi, ostrymi drewnianymi kołeczkami a pod koniec XIX wieku zaczęto używać maszynek elektrycznych, które znacznie przyspieszyły sam proces.

Najstarsze tatuaże zostały odkryte na ciele Otziego – „człowieka lodu”. Otzi został znaleziony w topniejącym lodowcu Alp Ötztalskich w 1991 roku. Jego szczątki spoczywały na wysokości 3210 metrów. Ten przedstawiciel starożytnej cywilizacji żył ponad 5000 lat temu w epoce miedzi. Na ciele posiadał 61 tatuaży w minimalistycznych, geometrycznych formach. Prawdopodobnie wykonane zostały w celach ochronnych i terapeutycznych. Symbole znajdowały się w miejscach tradycyjnych punktów akupunkturowych. Zostały wykonane poprzez precyzyjne nacinanie skóry i wcieranie węgla w ranę. O długiej historii tatuażu świadczą także tatuaże na ciele kobiety sprzed 2500 tys. lat zwanej “Księżniczką Ukok” odnalezionej na Płaskowyżu Ukokw Syberii.

Ślady tatuażu możemy znaleźć w większości kultur i szerokości geograficznych. Pojawiały się w Oceanii, gdzie był wyjątkowo symboliczny, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Na Samoa wiązał się z osobowością konkretnej osoby i jego drogi życia. W Egipcie, gdzie tatuaże wykonywali lekarze, nosili je faraonowie, wysocy dostojnicy, wojskowi a także tancerki u których tatuaż miał podkreślać ich seksualność i powab. Starożytni Grecy oznaczali w ten sposób szpiegów, ale również pełniły funkcje ozdobne dla ludzi szlachetnego urodzenia. Na Borneo, kobiety umieszczały na swoich ramionach piktogramy oznaczające indywidualne umiejętności. Pierwsi Chrystusowcy tatuowali sobie symbole przynależności i inicjały Zbawiciela, zwyczaj ten przejęli również Krzyżowcy.

W Saksonii umieszczano na swoich ciałach herby rodowe i symbole klanowe. Germanie, Galowie, Słowianie, ludy bałkańskie tatuowały motywy roślinne, znaki płodności i znaki zdrowotne. Wzory były również planowane na wyjątkowe wydarzenie w życiu, typu dojrzewanie, małżeństwo, pierwsze udane polowanie lub zwycięstwo w bitwie. Powszechne były również tatuaże budzące grozę, rodzaj makijażu czy umaszczenia wojennego.

Różne kultury bezustannie się przenikały, kopiowały, dodawały coś od siebie, interpretowały na swój sposób. Okres renesansu i wielkich odkryć geograficznych wytworzył arystokrację zdobywców – żeglarzy, którzy na nowo poznali kultury rdzenne. Sami również wytworzyli swój niepowtarzalny styl i tematykę zdobyczy, przygód i odważnych celów.

Historia tatuażu to szmat czasu, ogromny koloryt i dziedzictwo. W wielu miejscach na Świecie, wiązał się z rytuałem przejścia, stawaniem się mężczyzną bądź kobietą. Tatuaże otrzymywały osoby wyjątkowe, otaczane szacunkiem, ale również piętnowały osoby z marginesu społecznego.

Jak dziś wygląda tatuaż? Jak każda dziedzina twórczości, ciągle ewoluuje i poszukuje. Posiadając wiedzę, technikę i wrażliwość, jesteśmy w stanie stworzyć niepowtarzalny obraz będący symbolicznym opisem zdarzeń, temperamentu czy charakteru danej osoby. Tatuowanie to również zmaganie się z bólem, co dodatkowo podkreśla wymiar tej chwili.